hehehe nemo44 weź się puknij dechą w czoło (tylko mocno) trzeba sobie było kupić cara w salonie - nówkę nie śmiganą to byś sądził się dilerem, gdyby się żarówka przepaliła hehehehe. Nie oczerniaj mi tu chłopaków, bo jakoś mi się nie chce wierzyć w te wywody, że opchnęli tobie auto z ukrytymi wadami. Prawda jest pewnie taka, żeś sobie fundnął mocno przechodzonego cara i chciałeś, żeby był jak nówka, albo jesteś typ upierdliwego klienta, któremu paproch na felgach przeszkadza

Ja akurat mam jedynie miłe wspomnienia z transakcji - a było ich kilka, począwszy od auta dla męża (jakiś model nie do zdarcia

wliczając ostatnią gdzie skutecznie namówiono mnie do modelu auta, którego nie znosiłam, a jestem mile rozczarowana i zadowolona jak cholera

Pozdrawiam panów komisantów

a ty nemo uważaj na rekiny hehehehehe